Z przykrością muszę stwierdzić, że ludzie w autobusie nie pachną zbyt przyjemnie… Nie uogólniam, bo to nieliczne ewenementy…
Pozdrawiam tych, którzy tu zaglądają.
A teraz porcja tego co kocham:






Z przykrością muszę stwierdzić, że ludzie w autobusie nie pachną zbyt przyjemnie… Nie uogólniam, bo to nieliczne ewenementy…
Pozdrawiam tych, którzy tu zaglądają.
A teraz porcja tego co kocham:






Ostatni “normalny” 1 września. Teraz już tylko zmiany. To dobrze. Trochę szkoda, ale cieszę się z tego powodu. Jestem przekonana, że dokonałam dobrego wyboru. Jak wszystko dobrze pójdzie będę na najpiękniejszych studiach na świecie.
Trochę sierpnia:





Cały dramat zaczyna się nocą, kiedy to człowiek dąży do strumienia wody i przygląda się brudom spływającym z niego. A co gdy przez tę chwilę nieuwagi z pokoju zniknie wszystko. A co jeśli nagromadzi się jeszcze więcej. Frustracji, upokorzeń, zgnilizny i roślin ubogich w wartość wizualną. Stare stęchłe ubrania doprowadzające do irytacji przez nie możność pozbycia się owych. Spod starej rozklekotanej ławy wynurzą się fosforyzujące karaluchy nasycone mazią z tubki. Pozostaje zgnieść je butelką, albo patrzeć na to jak niszczą sacrum i profanum. Koniec z dostępem do przestrzeni, która rzyga na przedmioty obdarzone czcią. Łapeisz i puszczasz. I znowu. Łapiesz i puszczasz, łapiesz, puszczasz. Rozumiesz? Jak tak-to dobrze. Jak nie-to też dobrze. To co przez tyle lat nie zostało zbudowane, nigdy nie powstanie. Nie wymagajcie od siebie nawzajem rzeczy, której nigdy nie nauczyliście.
